VI Zlot Stowarzyszenia “Klub Miłośników Suzuki” – Radom/Przysucha – 09-11.10.2009

  

Kilkadziesiąt ekip z całej Polski, motocykliści, samochody osobowe i terenowe to uczestnicy VI Zlotu Stowarzyszenia „Klub Miłośników Suzuki”.

Oczywiste jest, iż najważniejsze jest spotkanie innych podobnie zakręconych osób i już samo to gwarantuje dobrą zabawę, a jeżeli do tego doda się atrakcje przygotowane przez organizatorów, to okazuje się, że trzy dni to zdecydowanie za mało. Tym razem program był wyjątkowo bogaty, zwiedzanie muzeum „Orła Białego”, wraz z jazdą wozem pancernym, wizyta w rezerwacie przyrody „Gagaty”, podziwianie niezwykłych formacji skalnych, wieczorna integracja, to część piątkowego programu. W sobotę po śniadaniu wyjazd do Radomia, gdzie na ekipy 4×4 czekał tor off-roadowy, a dla kierowców aut osobowych i motocyklistów zarezerwowano Tor Kartingowy Radom, gdzie w bezpiecznych warunkach można było sprawdzić własne umiejętności rajdowe.

Wyścigi na dochodzenie, jazda na trolejach to przedsmak emocji, jakie czekały na uczestników zlotu. Prawdziwą dawkę adrenaliny zapewnił gość Zlotu, Michał Kościuszko, wicemistrz świata w klasyfikacji JWRC.

Najpierw indywidualny pokaz jazdy na torze, wyścig z naszym kolegą MKV, który pomimo porażki został nagrodzony specjalną nagrodą w postaci rajdowych rękawic Michała z rajdu Portugali, a potem na wszystkich uczestników czekał fotel pilota w samochodzie mistrza. Dla wielu osób, była to pierwsza taka przygoda ze sportem motorowym, więc chętnych nie brakowało i po kilkudziesięciu okrążeniach opony nadawały się już tylko do wymiany.

W tym samym czasie grupa 4×4 rozgrywała swoje konkurencje na torze off-road. Dwa triale, pięć pieczątek do zdobycia, podjazdy, zjazdy, trawersy, a wszystko to w piachu i błocie, czyli żywioł 4×4. Dla każdego coś miłego, zakopać się w błotnym bajorze, wjechać po balach na most, czy po schodach na górę, to wyzwania dla zawodników. Po takich atrakcjach, strzelanie z łuku, wiatrówki czy jazda na quadach, pomimo, iż również punktowane to była raczej forma odpoczynku. Jeszcze tylko zespołowy przejazd czteroosobowym rowerem i można było spokojnie pójść oglądać pokazy modeli RC z klubu RC-Radom, zjeść kiełbaskę, czy ogrzać się przy ognisku.

Nawet pogoda sprzyjała zapaleńcom i z zapowiadanymi opadami zaczekała do końca imprezy.

 

Dariusz Pastor

www.klubsuzuki.pl